Coraz częściej myślę o wychowaniu dziecka przez pryzmat jednej roli: anioła stróża.
Na politechnice słyszałem o określeniu „Anioł Biznesu”, który poniekąd ma podobne założenia. Przez lata bycia kapitanem, a aktualnie ojcem i trenerem - uważam, że anioł stróż w każdej dziedzinie ma rację bytu/
Swoim dziecim na dużo.
Ale nie pozwalam zrobić sobie krzywdy.
Nie stoję za nimi krok w krok.
Nie kontroluję każdego ruchu.
Nie powtarzam bez końca: „uważaj”, „nie biegaj”, „nie dotykaj”.
Zamiast tego staram się stworzyć takie środowisko, w którym dziecko: może próbować, upaść, może doświadczyć konsekwencji i nauczyć się samodzielnie podnosić.
Moja rola zaczyna się wcześniej.
Zanim pozwolę dziecku skakać, wspinać się czy biegać, „skanuję przestrzeń”. Sprawdzam, czy nie ma realnego zagrożenia - czy nie uderzy głową, z jakiej wysokości może spaść, czy ryzyko mieści się w granicach nauki, a nie niebezpieczeństwa.
Jeśli się przewróci - trudno.
Wstawanie po upadku to jest to, co nas doprowadza do rzeczy większych. Gdy się rodzimy i stawiamy pierwsze kroki to też upadamy, aż w końcu zaczynamy chodzić, a poźniej biegać.
„Uważaj” nie uczy uważności
Często widzę rodziców, którzy biegają za dziećmi i niemal bez przerwy powtarzają: „uważaj”, „nie dotykaj”, „nie biegaj”, „nie rób tego”.
Pojawia się pytanie: jak dziecko ma się rozwijać, skoro ktoś nieustannie je zatrzymuje?
Jak ma szukać własnej drogi, skoro nad głową wisi ciągły, słowny bat?
Co więcej: to podejście jest wyczerpujące także dla rodzica.
Bycie non stop czujnym, reagującym na każdy ruch, to ogromny koszt emocjonalny.
Największy problem pojawia się później
Dziecko wychowane w trybie ciągłych ostrzeżeń nie uczy się samodzielnie oceniać ryzyka.
Uczy się czekać na sygnał z zewnątrz.
A potem przychodzi moment, w którym dziecko dorasta, wychodzi z domu, a rodzica nie ma obok. I nikt już nie powie: „uważaj”.
Jeśli wcześniej nie nauczyło się doświadczać, analizować i podnosić po upadku, zostaje bez „narzędzi” - dokładnie wtedy, gdy najbardziej ich potrzebuje.
Anioł stróż to ktoś, kto ufa
Rodzic–anioł stróż: nie kontroluje każdego kroku, nie wyręcza, nie odbiera dziecku doświadczeń.
Czuwa i obserwuje.
Reaguje tylko wtedy, gdy zagrożenie jest realne.
Bo wychowanie, podobnie jak sport i życie, nie polega na unikaniu upadków.
Polega na nauczeniu dziecka, jak wstać bez czyjegoś krzyku w tle.






